ChatGPT, MidJourney i DALL-E – za ich pomocą można tworzyć treści, które dotychczas mogły powstać jedynie dzięki zaangażowaniu użytkownika. To osiągnięcie niesie jednak za sobą również wyzwania natury prawnej. Czy można uznać sztuczną inteligencję za twórcę, czy raczej prawa te przysługują osobie, która korzystała z danego narzędzia? Rozstrzygnięcie tej kwestii ma ogromne znaczenie dla przyszłości systemu ochrony własności intelektualnej, zwłaszcza teraz, gdy technologie oparte na AI coraz mocniej wpływają na branże kreatywne. Sztuczna inteligencja, a prawo autorskie – przeczytaj, co na ten temat sądzą eksperci.

Rewolucja AI w twórczości – czy prawo autorskie nadąża za ChatemGPT i DALL-E?

W ostatnim czasie coraz częściej dyskutuje się na temat tego, komu przysługują prawa autorskie do treści tworzonych przy wykorzystaniu narzędzi bazujących na sztucznej inteligencji. Warto podkreślić, że zgodnie z Ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz. U. z 2025 r. poz. 24 z późn. zm.) art. 1.) ochronie prawnej podlegają utwory, a więc każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, utrwalony w jakiejkolwiek formie, bez względu na jego wartość, cel czy sposób wyrażenia.

Zarówno przepisy krajowe, jak i unijne regulacje w zakresie prawa autorskiego wychodzą z założenia, że autorem utworu może być wyłącznie człowiek. W związku z tym treści powstałe w wyniku działania algorytmu sztucznej inteligencji nie spełniają tego warunku i nie podlegają ochronie na gruncie prawa autorskiego. Dzieła wygenerowane przy użyciu AI są zatem traktowane jak materiały znajdujące się w domenie publicznej, które mogą być swobodnie kopiowane, modyfikowane i wykorzystywane przez każdego użytkownika sieci.

Posłużymy się tu przykładem, jakim jest sprawa komiksu „Zarya of the Dawn” z 2023 roku. W USA odmówiono wówczas autorce rejestracji praw do ilustracji wygenerowanych za pomocą programu MidJourney. Mimo że twórczyni wykorzystała ponad 600 poleceń tekstowych opisujących wygląd postaci, styl, kolory i kompozycję, uznano, iż decydujący element kreacji należał do algorytmu, a nie do człowieka.

W sytuacjach, gdy w procesie tworzenia pojawia się istotny, autorski wkład człowieka – na przykład gdy autor w znacznym stopniu przekształca wygenerowaną grafikę lub łączy ją z własnymi elementami twórczymi – możliwe jest uznanie takiego rezultatu za utwór objęty ochroną. Podobne podejście obserwuje się również w innych państwach. W 2024 roku Sąd w Pradze wydał przełomowe orzeczenie, oddalając roszczenie fotografa, który zarzucał kancelarii prawniczej skopiowanie obrazu stworzonego za pomocą DALL-E. Sąd uznał, że grafika wygenerowana przez sztuczną inteligencję nie stanowi utworu w rozumieniu prawa autorskiego, jeśli zabrakło w niej ludzkiego pierwiastka twórczego. Jednocześnie wskazano, że prompt, czyli polecenie tekstowe użyte do wygenerowania obrazu, ma charakter czysto koncepcyjny i nie podlega ochronie prawnej. To pierwszy tego rodzaju wyrok w Europie, który wyraźnie wyznacza kierunek interpretacji.

Zarówno w Polsce, jak i Unii Europejskiej obowiązujące przepisy prowadzą do jednego wniosku: dzieła stworzone w 100% przez sztuczną inteligencję nie korzystają z ochrony prawa autorskiego. Nie istnieje w ich przypadku podmiot, któremu przysługiwałoby majątkowe prawo autorskie, a więc mogą być one wykorzystywane przez każdego użytkownika. Nie oznacza to jednak całkowitego braku ograniczeń. Jeśli wynik działania AI jest zbliżony do istniejącego już utworu objętego ochroną, jego użycie może stanowić naruszenie praw autorskich twórcy pierwowzoru – w praktyce byłoby to nieautoryzowane wykorzystanie lub opracowanie cudzej pracy. Należy jednak podkreślić, że w takim przypadku naruszenie odnosi się do oryginalnego dzieła znajdującego się w danych treningowych, a nie do samego efektu wygenerowanego przez algorytm, który z punktu widzenia prawa nie ma autora. Cały ten obszar wciąż jest niejednoznaczny, a ustawodawcy dopiero próbują stworzyć regulacje dotyczące praw autorskich w kontekście twórczości opartej na sztucznej inteligencji. Warto więc przyjrzeć się, kto potencjalnie może rościć sobie prawa do takich wytworów i jak poszczególne systemy prawne starają się wypełnić istniejącą lukę.

Podstawy prawne: kto może być twórcą i co to jest „utwór”?

Zgodnie z art. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2025 r. poz. 24 z późn. zm.), ochronie prawnej podlega utwór – każdy rezultat działalności twórczej mający indywidualny charakter, niezależnie od jego wartości, przeznaczenia czy formy utrwalenia. W katalogu ustawowym jako przykłady utworów wskazano między innymi dzieła wyrażone słowem, symbolami matematycznymi lub znakami graficznymi (obejmujące utwory literackie, naukowe, publicystyczne, kartograficzne oraz programy komputerowe), a także wytwory plastyczne, fotograficzne, lutnicze, wzornictwa przemysłowego, architektoniczne, urbanistyczne, muzyczne i słowno-muzyczne, a ponadto sceniczne, choreograficzne, pantomimiczne oraz audiowizualne, w tym filmowe.

Aby utwór mógł podlegać ochronie wynikającej z prawa autorskiego, konieczne jest spełnienie dwóch zasadniczych kryteriów.

Pierwszym jest przejaw działalności twórczej. Oznacza to, że dzieło stanowi efekt indywidualnej pracy autora i jest dla niego nowe – nie zostało w całości skopiowane z innych źródeł.

Drugim warunkiem jest indywidualny charakter utworu, rozumiany jako cecha odróżniająca go od innych dzieł. Utwór powinien nosić znamiona osobistego stylu lub wyborów autora, dzięki czemu można go rozpoznać jako rezultat jego własnej twórczości. Jeśli dzieło jest zbyt podobne do już istniejących, może nie zostać uznane za oryginalne i tym samym nie kwalifikować się do ochrony prawnoautorskiej.

Warto podkreślić, że zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa autorskiego, status twórcy może przysługiwać wyłącznie osobie fizycznej, czyli człowiekowi. Wynika to z faktu, że tylko człowiek posiada zdolność do świadomego działania twórczego, będącego efektem jego woli, kreatywności i indywidualnych decyzji. W efekcie żadna maszyna nie może być uznana za podmiot praw autorskich ani za autora utworu.

Status prawny dzieł AI: utwór chroniony czy domena publiczna?

Dzieła stworzone przez sztuczną inteligencję, w których brakuje wkładu twórczego ze strony człowieka, co do zasady nie spełniają przesłanek utworu w rozumieniu prawa autorskiego. W rezultacie mogą one nie korzystać z ochrony przewidzianej ustawą i być traktowane jako materiały znajdujące się w domenie publicznej. Oznacza to, że każdy użytkownik może z nich korzystać – zarówno w celach osobistych, jak i komercyjnych – bez konieczności uzyskiwania zgody twórcy.

Warto jednak zwrócić uwagę na to, że zasada ta nie ma charakteru absolutnego. Większość nowoczesnych systemów AI objęta jest regulaminami oraz umowami licencyjnymi, które precyzują warunki korzystania z efektów ich pracy. Nawet jeśli sam rezultat nie podlega ochronie prawnoautorskiej, użytkownik może być zobowiązany do przestrzegania określonych zasad – takich jak zakaz wykorzystania komercyjnego, obowiązek wskazania źródła czy ograniczenia w zakresie modyfikacji i dalszego rozpowszechniania.

Kwestia autorstwa: komu (i czy w ogóle) przysługują prawa?

Skoro sztuczna inteligencja nie spełnia przesłanek pozwalających uznać ją za twórcę, naturalnie rodzi się pytanie o to, komu właściwie przysługują prawa autorskie do wyników jej działania. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, opartymi na międzynarodowych standardach ochrony własności intelektualnej, autorem może być wyłącznie osoba fizyczna, czyli człowiek. W przypadku treści powstałych z użyciem technologii generatywnych pojawia się więc istotny problem – brak jest konkretnego podmiotu, który mógłby dochodzić praw autorskich, ponieważ samo narzędzie nie ma podmiotowości prawnej ani zdolności do przejawiania intencji twórczej.

Czy zatem osoba korzystająca z narzędzia opartego na sztucznej inteligencji może zostać uznana za twórcę wygenerowanej treści? W praktyce – nie. Użytkownik, mimo że inicjuje proces twórczy poprzez wprowadzanie poleceń i kontroluje jego kierunek, nie jest autorem w rozumieniu prawa autorskiego. Wynika to z faktu, że etap kreacji odbywa się automatycznie, w wyniku działania algorytmów, a nie w ramach świadomej działalności człowieka. Tym samym wkład użytkownika ma charakter techniczny i pośredni, natomiast właściwy rezultat – tekst, obraz lub inna forma treści – stanowi efekt złożonego przetwarzania danych przez system sztucznej inteligencji.

Może zdarzyć się sytuacja, w której rola użytkownika w procesie tworzenia jest na tyle znacząca, że zostanie on uznany za twórcę powstałego dzieła. Dotyczy to przypadków, gdy osoba korzystająca z narzędzia AI aktywnie uczestniczy w procesie kreacji – wielokrotnie modyfikuje i udoskonala prompty, świadomie kształtuje kompozycję, treść, formę czy stylistykę utworu, a także dokonuje autorskich poprawek w jego finalnym kształcie. Wówczas wkład ma charakter twórczy, a sama sztuczna inteligencja pełni jedynie funkcję narzędzia, które wspiera proces artystyczny lub intelektualny.

Natomiast podmioty odpowiedzialne za tworzenie i rozwój narzędzi sztucznej inteligencji, czyli firmy opracowujące tego typu technologie, nie posiadają praw autorskich do efektów generowanych przez swoje systemy. Ochrona, jaką prawo autorskie przyznaje programom komputerowym, obejmuje bowiem sam kod źródłowy, strukturę i sposób działania oprogramowania, a nie rezultaty jego wykorzystania. Innymi słowy, przedsiębiorstwo będące właścicielem narzędzia AI ma prawo chronić swoje rozwiązanie technologiczne, lecz nie może rościć sobie praw do treści, które użytkownicy wytworzą przy jego pomocy.

Ryzyka prawne i ograniczenia w korzystaniu z AI

Jednym z wyzwań w kontekście korzystania ze sztucznej inteligencji pozostaje ryzyko naruszenia praw autorskich, zwłaszcza gdy wygenerowany utwór wykazuje znaczące podobieństwo do już istniejących dzieł. Systemy AI uczą się na podstawie rozległych zbiorów danych, które często obejmują materiały objęte ochroną prawnoautorską. W konsekwencji może dojść do stworzenia treści nieświadomie odtwarzającej elementy cudzych prac, co w praktyce prowadzi do potencjalnego naruszenia praw pierwotnych autorów.

W sytuacji, gdy wygenerowana w ChatGPT treść narusza prawa autorskie, odpowiedzialność za to naruszenie ponosi osoba, która zdecydowała się ją opublikować lub wykorzystać, a nie samo narzędzie czy jego twórcy. To użytkownik, jako podmiot działający świadomie, odpowiada za legalność wykorzystania materiału. Dlatego niezwykle istotne jest, aby każdorazowo weryfikować pochodzenie i unikalność wygenerowanych treści, tak aby zminimalizować ryzyko nieumyślnego dopuszczenia się plagiatu lub rozpowszechniania cudzych utworów bez zgody autora.

AI – wielkie wsparcie, wielkie wyzwanie prawne

W Polsce nie uchwalono dotąd odrębnych przepisów odnoszących się wprost do zagadnienia łączącego sztuczną inteligencję z prawami autorskimi. W tym zakresie nadal obowiązują ogólne regulacje zawarte w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych. W praktyce eksperci prawa autorskiego rekomendują ostrożność przy korzystaniu z narzędzi AI. Osoby chcące zapewnić sobie ochronę wygenerowanych materiałów powinny zadbać o to, aby ich indywidualny wkład w proces twórczy był możliwie jak największy. Pozwala to wykazać, że rezultat stanowi w istocie dzieło człowieka, stworzone z wykorzystaniem sztucznej inteligencji jako narzędzia wspomagającego, a nie w pełni autonomiczną kreację algorytmu. Zarówno Polska, jak i instytucje unijne konsekwentnie opowiadają się za utrzymaniem nadrzędnej roli człowieka w procesie twórczym, nie uznając AI za autora oraz dążąc do wprowadzenia regulacji zapewniających przejrzystość trenowania modeli sztucznej inteligencji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *